"Żyjesz moim życiem, bo Twoje Ci nie wyszło?"

niedziela, 5 kwietnia 2015

Cytując klasyka. Niechętnie wypowiadam się na tematy niezwiązane z muzyką, zwłaszcza w sieci. Nie lubię uzewnętrzniać swoich poglądów - chyba, że jest to jakaś lakoniczna wypowiedź. Postanowiłem odstąpić od tej reguły na krótki moment i napisać o tym, o czym dawno powinienem był głośno powiedzieć.

Kwestia irytująca mnie najbardziej - z pewnością określa moje podejście do nawiązywania bliższych relacji z ludźmi - kwestia wtrącania się w nieswoje sprawy, ingerowania w nie lub wypaczania rzeczywistości jedynie po to, by ubarwiać opowiadane przez siebie historie.

Jeżeli o mnie chodzi, to mam głęboko w dupie to, co wrzucacie, z kim i gdzie - nie interesują mnie Wasze związki, Wasze przygody, to jak się prowadzicie i dlaczego. Nie widzę powodu, by się nad tym zastanawiać, a co dopiero dyskutować na ten temat z kimś innym. Mam wrażenie, że wszyscy czyhają na nasze błędy, by je ocenić, podsumować - jesteśmy tylko ludźmi, to normalne, że je popełniamy, prawda? Dlaczego nie plotkujecie na temat swoich?

Znałem kiedyś dziewczynę, która de facto prowadziła się dosyć wątpliwie, jednak napisała do mnie któregoś razu coś w stylu: "Jak możesz robić to swojej ukochanej? Widziałam Cię! Rozmawiałeś z jakąś dziewczyną w supermarkecie!" - poszła lawina plotek i cała historia w wersji rozszerzonej rozeszła się po świecie. Nie jesteśmy idealni, popełniamy błędy - biorąc pod uwagę ten argument, wypowiadanie się na temat innych jest zwyczajnie słabe.

Druga sprawa. Jak można podrywać kogoś, kto posiada stałego partnera? Gdzie Wasza męska duma? Karma wraca, pamiętajcie - nie czyńcie drugiemu, co Wam niemiłe. Życie lubi się mścić.

Na koniec rada dla wszystkich żmij zgrywających dobre przyjaciółki - jeżeli Wasza psiapsióła kłóci się z facetem, to nie radzicie jej: "Idź się poruchać z Jankiem", "Zrób Jackowi loda, jak masz okazję", tylko tłumaczycie, że wszystko da się wyjaśnić, porozmawiać i dojść do porozumienia. Że nie warto unosić się dumą i ot tak rezygnować z miłości. Być może nie wiem zbyt wiele o przyjaźni, ale chyba mam rację, co? Osobiście wolałbym taką przyjaźń, nie taką, która wykorzystuje negatywne emocje drugiej osoby tylko po to, by zrujnować komuś życie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz