Z wizytą w Zielonej Górze

środa, 10 czerwca 2015

Za sobą mam wizytę w Zielonej Górze. Pogoda dopisywała, zatem wracam bogatszy o pierwszą opaleniznę.  Nigdy wcześniej w tamtych rejonach nie byłem - miasto bardzo mi się spodobało. Nie jestem w stanie porównać go do żadnego innego - zieleni jest mnóstwo!

Nie mówię tutaj jedynie o parkach i alejkach porozsiewanych wokół chodników, do których przywykłem spędzając większość życia w Kutnie - niemalże każdą uliczkę otaczają lasy, ze wszystkich stron! Coś pięknego.

Grzechem nie wspomnieć o stawach, jeziorkach, otaczających miasto, wplecionych tu i ówdzie w zielonogórski pejzaż. Poruszanie się samochodem jest całkowicie zbędne - pięć minut drogi piechotą i jesteśmy nad wodą. Cała Zielona Góra to jeden wielki pagórek - zabawnie było stać na balkonie (na trzecim piętrze) i patrzeć wprost na drzwi od klatki schodowej w bloku naprzeciwko - tak znacząca różnica terenu!

Długo by opowiadać - mam trochę rzeczy na głowie i sesja przede mną, toteż czeka mnie mała przerwa w nagrywaniu, do usłyszenia i udanych wakacji!







I na sam koniec - musiałem :D



1 komentarz: