Ludzie, którzy marzą o małych rzeczach

wtorek, 27 października 2015

Chciałbym się z Wami czymś podzielić. Co prawda, potrafię pisać jedynie teksty, ale cóż... bywa tak, że treść bierze górę nad formą i to właśnie treść odgrywa pierwszorzędną rolę. Nie wyrażę tego, co chcę wyrazić w żaden sposób - nie wyrażę tego słowami - słowa mają pewne ograniczenie, które nigdy nie pozwoli im dorównać przeżyciom.

Poznałem pewnego człowieka. Muzyka, dokładniej gitarzystę. Historia pozbawiona fajerwerków, zgadzam się, jednakże pozostawiła we mnie coś, co wyraźnie odmieniło moje życie. Warto zwracać uwagę na to, co z pozoru wydaje się nam bez znaczenia - ograniczamy się do problemów, które jedynie dla nas są wielkimi problemami, a tak naprawdę, nasze postrzeganie rzeczywistości ogranicza się do biadolenia, że nic nie ma sensu.

Piszę te słowa w nadziei, że komuś tym pomogę, choć trochę. Być może okażą się one zlepkiem słów pozbawionych jakiejkolwiek mocy naprawczej, ale warto próbować. Wracając do tematu, wcześniej wspomniany artysta gra na tej swojej gitarze od przeszło trzydziestu lat. Nazywa ją "pieszczoszką" i w zasadzie traktuje ją tak, jakby była kobietą jego życia - cóż, może faktycznie tak jest. Mężczyzna choruje na stwardnienie rozsiane, to przykre. O muzyce mówi godzinami - w sposób wręcz fanatyczny - wydaje mi się, że gość ma takiego bzika na jej punkcie, że zwyczajnie ześwirował. Co nie zmienia faktu, że słucha się tego z największą przyjemnością - opowiada o dźwięku, o najdrobniejszych detalach z dbałością językową równą dbałości największych ze znanych mi poetów. O muzyce opowiada pięknie, ma się wrażenie, że facet jest całkowicie oderwany od rzeczywistości - no, wybaczcie, grając na gitarze, opowiadalibyście trzy lub cztery godziny historię związaną z konkretną struną? Raczej nie. Co więcej, muzyk o którym piszę jest chyba najbardziej inteligentną osobą, jaką znam.

Schorzenie, na które cierpi, powoduje, że stopniowo traci czucie, w wyniku czego nie jest w stanie już grać wszystkiego, na co ma ochotę. Przykro patrzeć, jak wciąż próbuje, ze łzami w oczach... Bardzo mnie to poruszyło. Poradziłem mu, by nie przestawał grać, choćby nie wiem co. Usłyszałem wtedy, że żałuje, że nie może wymienić pozostałych lat życia na rok ze sprawnymi dłońmi. W pewnym momencie mężczyzna zaczął płakać. Nie usłyszałem, że płacze z tego względu, że ma coraz mniej czasu - usłyszałem, że nie chodzi o to. Że nie boi się śmierci. Boi się obudzić któregoś dnia i nie móc zagrać już niczego - boi się, że przyjdzie mu jeszcze przez jakiś czas żyć bez instrumentu u boku, bez muzyki.

Wielki szacunek dla tego człowieka - nie zobaczymy się nigdy więcej, ale pozostaniesz dla mnie absolutnym mistrzem i artystą, jakich mało. Są ludzie, którzy marzą o małych rzeczach - cieszą się z drobnostek, tęsknią za drobnostkami, których My nie potrafimy doceniać. Zdradzamy się, okłamujemy, robimy nadzieje i zawodzimy, nie doceniamy niczego i nikogo, zaślepieni chcemy jedynie więcej i więcej... układa się nam przecież całkiem nieźle, a i tak jesteśmy wiecznie "biedni" z jakiegoś powodu.

Zazwyczaj biedni sercem.

Czuję się przegrany patrząc na Twoje podejście do życia, które - choć tak popieprzone - ma dużo większą wartość niż to, które często świadomie wybierałem. Postaram się o tym pamiętać i nie popełniać błędów, którymi zniszczę to, co dostaję od innych.

Niektórzy oddaliby wiele za życie, niektórzy oddaliby wiele za osobę, która by przy nich trwała i kochała bez względu na wszystko - są też ludzie, którzy marzą chociażby o tym, by popatrzeć na słońce. Czasem nie jesteśmy w stanie ich zrozumieć, zachowujemy się jak świnie. Jesteśmy jak zwierzęta. Do momentu, kiedy gubimy w tym siebie na tyle, że już nie mamy okazji wybierać między wiernością a zdradą, miłością a nienawiścią czy prawdą a kłamstwem. Ostatecznie znajdziemy się w sytuacji, kiedy nie będzie już tysiąca opcji - zostanie tylko jedna. Może wtedy zdamy sobie wszyscy sprawę, że kiedy było ich więcej, to trwać przy tej jednej nie umieliśmy. Dla niektórych ta jedna opcja, to i tak więcej niż mogliby od życia oczekiwać.

Mam nadzieję, że cokolwiek z tego wyniesiecie - ja wyniosłem i nie żałuję.

P.S Jak Wam się podoba mój ostatni utwór?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz